niedziela, 2 sierpnia 2015

Wyjazdowo na ryby...

Czas gdzieś wyjechać i odpocząć od haftowania i słoików.A więc na ryby...
Pan Mąż próbuje coś złapać a ja nadrabiam zaległości i czytam stare Angory albo leniuchuję.Takie nic nie robienie też ma urok.
Skończyłam w tygodniu haftować następna różyczkę,właściwie 3 róże ...

I zaczęłam następną..Nadchodzą upały więc siedząc w domu można nadgonić hafty....

6 komentarzy:

  1. Myślę, że Twoje, Dzitko, leniuchowanie NIGDY nie trwa długo :) Rozumiem, że teraz pstrągi już na patelni a Wy zadowoleni z takiego pięknego dnia, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wdychaj przyrodę wszystkimi zmysłami:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem szczęśliwą właścicielką tych cudnych różyczek:)
    Zdzisiu jesteś WIELKA;)
    Leniuchowania wśród takiej przyrody ,tylko pozazdrościć:)
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Leniuchowanie czasem jest konieczne a nawet potrzebne. Różyczki śliczne. Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. No i przepadłam, zakochałam się we wszystkich serwetach obrusikach,we wszystkim co udało mi się od Pani kupić a tu jeszcze odkryłam ten blog...no przepadłam, jestem od tej chwili wielką Pani fanką! Pozdrawiam i podziwiam, dzieła kunszt
    i talenty, nie zakopała ich Pani...wielkie brawa! Uściski serdeczne Pani Zdzisiu.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Cuda, cuda i jeszcze raz cuda tutaj znalazlam!

    OdpowiedzUsuń